Ale jak to? Pandemia się kończy, a dezynfekcja dopiero zaczyna?

Pandemia COVID-19 w 2020 roku w sposób szczególny przypomniała konsumentom, pacjentom i osobom niezwiązanym z zawodami, w których wymagane są wysokie standardy higieniczne, jak ważna jest dezynfekcja. Wielu mogło doświadczyć tego osobiście, dostrzegając, iż dezynfekcja to nie tylko kwestia własnego zdrowia i samopoczucia, ale zdrowia innych, a czasem także życia. Niestety, ludzką rzeczą jest zapominanie i z czasem nasza czujność słabnie, a naszą ignorancję często racjonalizujemy. A mamy ku temu powód.

Odosobnienie i ograniczanie kontaktów międzyludzkich, było i pozostaje bolesną lekcją, choć pokazało także, jak bardzo potrzebujemy kontaktów z innymi i jak źle się czujemy, będąc ich pozbawionymi. Idea jaka stała za takimi decyzjami była prosta, ograniczanie rozprzestrzeniania się niechcianego i groźnego wirusa. Rzecz w tym, że w 2020 roku były to okoliczności szczególne i miały charakter globalny. Trudno sobie wyobrazić, żebyśmy mieli się samoizolować z powodu na przykład grypy. Dopóki nas nie rozłoży, popracujemy jeszcze w biurze i dopóki samopoczucie dopisuje, spędzimy czas z bliskimi i znajomymi.

Wirusy i bakterie są z nami od zawsze i bardzo nas lubią

Tymczasem, te wirusy i bakterie towarzyszą nam od dawna i rozprzestrzeniały się przed COVID-19, jak i po szczycie pandemii. Wiele z nich nie wywołuje tak spektakularnych globalnych skutków, choć w mniejszej skali, są niejednokrotnie przyczyną wielu problemów zdrowotnych i tragedii, mniej spektakularnej liczby osób, które bynajmniej nie cierpią przez to mniej. A co nie wyklucza także tego, że w tej grupie możemy znaleźć się także my.

Zwykła higiena i nawyk mycia się, w skali ludzkości wydłużył nam życie i ograniczył rozprzestrzenianie się wielu chorób. Z drugiej strony, nasze interakcje międzyludzkie zintensyfikowały się, a globalizacja spowodowała, iż ludzkość stała się globalną wioską, w której możemy się przemieszczać wraz z innymi w ciągu godzin i spotykać choćby na krańcach świata. Skutecznie wymieniając się nie tylko informacjami, kulturą, dzieląc doświadczeniami i wiedzą, realizując transakcje handlowe, ale także wymieniając bogatą florą bakteryjną oraz milionami drobnoustrojów. Nie wszystkie z nich są dobre i przydatne. Co więcej, nawet nie ruszając się z miejsca możemy otrzymać potężną dawkę bakterii czy wirusów, od pośredników, naszych znajomych. To się ładnie określa mianem „transmisji”, a ludzie są cudownym środkiem transportu dla wszelkich drobnoustrojów.

A człowiek zbyt często idzie im na rękę

Niefrasobliwość konsumentów, pacjentów powoduje, iż oswojeni z grypą, nie przejmujemy się nią należycie, choć jej powikłania bywają groźne dla zdrowia. Salmonella nam się raczej nie przytrafia, bo przecież jesteśmy czyści.  Żółtaczka, wirusowe zapalenie wątroby to przeżytek, bo większość jest zaszczepiona. Odwiedziny w szpitalu, nie powodują ryzyka, bo przecież to placówka medyczna, a więc muszą wszystko „sterylizować”. Wreszcie koronawirus za nami, więc nie ma co przesadzać. Itd. Itp.

No cóż, nie do każdego trafia wizja o dużej skali i rozmachu. Pomyślmy zatem o czymś bardziej oczywistym. Na przykład o wizycie w przychodni, szpitalu, gabinecie lekarskim. Pracownicy ochrony zdrowia spotykają się z ogromną liczbą osób z wielu zróżnicowanych środowisk. Mają kontakt z chorymi, z ich skórą, a często także w wyniku przeprowadzonych procedur medycznych, także z krwią czy płynami ustrojowymi. Kontakt ten naraża jednak nie tylko pracowników ochrony zdrowia na zarażenie chorobami zakaźnymi, które według statystyk są jednymi z powszechniej występujących wśród personelu medycznego, ale są także niebezpieczne dla pacjentów. Bowiem choć zazwyczaj takie placówki dbają o wysoki standard higieny, nie są w stanie wykluczyć takiego ryzyka, a jedynie go ograniczyć.

Jeśli nie stać nas na altruizm, bądźmy egoistami

Dlatego dziś, biorąc powyższe pod uwagę, warto nie tylko myć ręce, ale zrozumieć koncepcję higieny i dezynfekcji w jej szerszym kontekście i nabrać nawyku dezynfekcji rąk, a czasem także powierzchni, narzędzi czy sprzętu. Choroby zakaźne wywoływane przez chorobotwórcze drobnoustroje,  mogą zostać zredukowane lub wyeliminowane wyłącznie przez odpowiednie preparaty dezynfekcyjne oraz ich umiejętne i właściwe stosowanie. Jeśli nie chcemy być altruistami, a pandemia nie nauczyła nas myśleć o innych, róbmy to dla siebie.

Po powrocie do domu porządnie umyjmy ręce, a jeśli przebywaliśmy w miejscu publicznym o podwyższonym ryzyku, zdezynfekujmy ręce. W pracy, zwłaszcza tej, w której przewija się wiele osób, dezynfekujmy sprzęt, narzędzia i powierzchnie. Pandemia się właśnie kończy lub się skończyła, ceny środków ochrony indywidualnej i środków dezynfekcyjnych wróciły do normy, a produkty są dostępne i to w rozmaitych pojemnościach, wersjach oraz przeznaczeniu. W każdym domu i pracy, powinien być na podorędziu dostępny żel lub płyn do dezynfekcji rąk, płyn do dezynfekcji powierzchni i narzędzi, czy uniwersalny płyn do dezynfekcji rąk i powierzchni (tak, takie też są już dostępne).

Płyny dezynfekcyjne wystarczają na długo, ich okres ważności sięga często 3 lat. Są wydajne, występują w poręcznych pojemnikach ze spryskiwaczami lub pompkami. Te od renomowanych producentów są w większości przebadane dermatologicznie, a właściwie stosowane, są w pełni bezpieczne dla dłoni i wyposażone w dodatki pielęgnacyjne oraz łagodzące. Nie ma zatem wymówki. Dezynfekujmy!

TD
[email protected]